Plaga napadów na ratowników medycznych

- Proszę przyjechać do mojego kolegi, serce go boli – usłyszała w słuchawce telefonu dyspozytorka Rejonowego Pogotowia Ratunkowego w Sosnowcu podchmielony męski głos. Zebrała resztę niezbędnego wywiadu i zadysponowała wyjazd. Dwuosobowy zespół Ratownictwa Medycznego udał się w kierunku ulicy Niepodległości w dzielnicy Pogoń – Sosnowiec. Była godzina 18.30.

- Na miejscu zastaliśmy dwóch mężczyzna pod wpływem alkoholu – mówi jeden z ratowników. Ten który wzywał pomocy dla kolegi był pobudzony i wykazywał słowną agresję, drugi był spokojny i odmówił naszej pomocy. Uprzedzony o odstąpieniu od czynności podpisał kartę czynności medycznych, że nie wyraża zgody na pomoc jak i transport do szpitala. Wzywający pomocy wyraźnie się „rozkręcał” i łącznie z groźbami „że jak by miał pistolet to by nas powystrzelał”, że „nie pozwoli byśmy zabili jego kolegę jak wcześniej jego żonę” i kategorycznie żądał byśmy udzielili pomocy koledze. Po podpisaniu dokumentów skierowaliśmy się do wyjścia gdy ten agresywny zerwał ze ściany przedmiot który kształtem przypominał góralską ciupagę na końcu wyglądającą jakby była okuta metalem i ruszył w naszym kierunku. Kolega, który niósł na ramieniu ratowniczy plecak otrzymał trzy ciosy tym przedmiotem. Na szczęście ucierpiał tylko plecak. Obezwładniłem agresora, a kolega powiadomił dyspozytora o incydencie oraz wezwał pomoc policji. Na miejscu pojawiły się dwa, albo trzy patrole policji, które zabrały napastnika. My po złożeniu zeznań wróciliśmy do stacji.

W sierpniu ubiegłego roku również w stacji RPR Sosnowiec miał miejsce brutalny napad na ratowniczkę medyczną, która pobita kilka tygodni spędziła na zwolnieniu lekarskim. Do dziś budzi ją widok pięści spadających na jej głowę…

 

Dziennik Zachodni

RMF 24

TVP Katowice

Sosnowiec nasze miasto

 


 

PORADNIK PACJENTA

PROJEKTY UNIJNE

Zamówienia Publiczne